niedziela, 20 grudnia 2015

5 tydzień tez już za nami

W zasadzie bez nowości. Kask nadal nam się rusza i zachodzi na uszko. Może nieco mniej niż przed poprawą ale jednak. Już kombinuję na wszelkie sposoby z oklejaniem, a to troche więcej z jednej a to z drugiej strony. Niestety nic to nie daje. Kask jeździ jak jeździł. Zauważyliśmy też że główka mu się bardziej poci. Chyba poprostu dorosła tam gdzie był luz i teraz jak kask ma większy kontakt z główką to jest jej cieplej.
Grzejniki zakręcone, ubieramy się lekko. Nic więcej nie możemy zrobić.
Zaczyna mi się tez już przykrzyć...... tak bardzo już bym chciała go ściągnąć. Dobrze , że to matka ma kryzys a nie synek .... to byłoby o wiele trudniejsze.
Za kilka dni święta a my jeszcze w proszku... trzeba zagęścić ruchy :)

Jeszcze cotygodniowe fotki :)

Wesołych Świąt :)

po 4 tygodniach

Minął szybko, najpierw wizyta u neurologa gdzie mój anielski synek nie dal się w zasadzie nawet kobiecie dotknąć.... cóż nie spodobała mu się i tyle.
A dwa dni później wyjazd do Frydka. Bardzo intensywny tydzień . Dobrze że już minął.
Standardowo tygodniowe fotki i uciekam :)



sobota, 12 grudnia 2015

Druga wizyta w klinice

Minęły 4 tygodnie i nadszedł dzień naszej drugiej wizyty.... strasznie szybko :)
Tak jak poprzednio wybraliśmy wyjazd w nocy. Poprzednim razem było ok i mielismy nadzieję, że ty,m razem też obejdzie się bez problemu. Tak też było. Olinek obudził się raz, rozprostował plecki wszamał porcję mleczka i dalej spał. Kochany bąbel :)
Tym razem zabraliśmy dziadka jako pomocnika kierowcy i zaplanowaliśmy od razu po wizycie wracać do domu bez noclegu. Było ciężko ale wypaliło.
Mieliśmy do odwiedzenia tylko Frydek Mistek dlatego też zrezygnowaliśmy z wykupowania winiet i wybraliśmy podróż drogą krajową ( 648) Jakość niewiele gorsza od ekspresówki a 7 dyszek zostaje w kieszeni :)
O 9 byliśmy na miejscu. Daliśmy sobie z pół godzinki na rozprostowanie kości i założenie kasku Olinkowi ( dziecko nie jedzie w aucie w kasku. Jest to zbyt niewygodne na taką długą trasę) i przed 10 mieliśmy już wizytę.
Tym razem trafiliśmy już do właściwego pomieszczenia a nie do kuchni jak poprzednim razem :) 
Na początek został wykonany skan główki i porównaliśmy pomiary z tymi sprzed kuracji.
Asymetria z 6,8 mm zmniejszyła się do 2,2 mm
Indeks kranialny z 95 % zmniejszył się do 90,7 % :) Nie jest źle. Z ciężkiego poziomu zeszliśmy do średniego :)
Po pomiarach kask został zabrany do szlifowania i dopasowywania. Zostały nieco ścięte boczki i teraz już mniej nam zachodzi na buźkę i na uszko ( idealnie niestety jeszcze nie jest) Został też powiększony wewnątrz by rosnąca główka miała miejsce. 
Założyliśmy , sprawdziliśmy i trzeba było się już ewakuować bo nasze dziecko robiło się już spiące. W zasadzie w domu o tej porze jest drzemka i ciężko było zrozumieć Olinkowi czego Ci ludzie ode mnie chcą skoro ja chcę już spać :)
Następną wizytę mamy w styczniu.
Pierwszą propozycją było 6 stycznia...... ale że jak ... tak szybko? Postanowiliśmy, że pojedziemy 2 tygodnie później czyli 20 stycznia. Chyba że wcześniej coś by się działo. Czyli za 5 tygodni kolejna przeprawa. Cały czas mam nadzieję, że będzie ostatnia :)
Męczące są te wyjazdy i dla nas i dla Olinka. Szczególnie że jest zima i brak jest możliwości swobodnie wyjść rozprostować kości itd. 
Nasz mały podróżnik jest bardzo dzielny ale jest też coraz starszy i w dzień ciężko mu zrozumieć czemu musi siedzieć w nosidle skoro chce się bawić :)

Tym razem wizyta będzie już w nowej klinice w Ostravie ( od stycznia zaczynają już działać w nowym miejscu) Podobno ma być bardziej komfortowo. Dla przyjezdnych z Polski zmienia się tyle , że wizyty będą możliwe tylko w środy bo Pani Eva będzie tam tylko jeden dzień w tygodniu.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Przeżylismy trzeci tydzień :)

Co u nas nowego........
Kask nie rusza się już tak strasznie do przodu ( ale jeszcze trochę można go przesunąć), za to dużo bardziej rotuje nam na boczki i zachodzi na jedno uszko.
Nic nie daje moje poprawianie. Ta boczna część chyba sobie już tam wyrobiła sobie miejsce i ciągle tam wpada. Napisałam do Pni Evy, dostałam odpowiedź żeby przysłać zdjęcia. ...wysłałam. Dostałam odpowiedź że nie przeszkadza to w formowaniu się główki i że mogę ewentualnie coś przykleić na policzek żeby nie przemieszczał się boczek. Nic nie przyklejałam. Jeszcze tydzień i może coś nam wymyślą w klinice.
Wolałabym żeby tą drugą część też trochę docięli bo zachodzi na buźkę i przy oczku tworzy mu się zmarszczka...... kurcze... na zmarszczki chłopak jeszcze ma czas :)
Zrobiło się cieplej i chyba nam się bąbel zaczął więcej pocić bo zaczęły się pojawiać żółte ślady na wewnętrznej stronie kasku. W miejscu gdzie główka najbardziej się poci struktura pianki wewnątrz kasku też minimalnie się zmieniła i nie jest już taka gładka....ale poza tym nic więcej się nie dzieje.
....przykręciłam grzejniki i obserwujemy :)

W przyszłym tygodniu mamy wizytę u neurologa...... chyba nie będę kobicie nic mówić o kasku i terapii..... Nie zauważyła nawet na ostatnim badaniu że Olinek ma płaską główkę. Pomacała go, stwierdziła że rozwija się bardzo dobrze i żeby przyjść kontrolnie za 3 miesiące. I tyle...
Nasza służba zdrowia....człowiek musi w internecie szukać diagnozy i metod leczenia....echhhhh
A z pozytywów?..... Mieliśmy mikołajki :) Pierwsze mikołajki naszego synka :)

No i standardowo efekty:
przed:

po 3 tygodniach:

Drugi tydzień za nami

W zasadzie minęło szybko. Mam nadzieję, że cała kuracja taka będzie.
Mama nieco wprawiła się w zakładanie. Ściąganie opanowaliśmy do perfekcji :)
Nie jest źle:)
Rodzinka po obejrzeniu zdjęć Olinka stwierdziła , że do twarzy mu :) Wszyscy chyba byli bardziej przerażeni niż my że dzieciaka wsadzą w kask... jak on będzie wyglądał :)
Nie jest źle :) ....Mama wybierając kolor przeanalizowała szybciutko czy do ubranek będzie pasował :))))))

Mam tylko wrażenie że w kasku wygląda na takiego pucka a jak ściągamy to taki drobinek :)
Przeżyliśmy wizyty gości, dziadków. Wszyscy już obejrzeli naszego okaskowanego smyka :) i co? I przeszli nad tym do porządku dziennego :) Tak jakby ten kask tam był od zawsze :)
Mieliśmy też chrzest bojowy :) Byliśmy na wizycie kontrolnej bioderek i po ściągnięciu czapki wszyscy zaczęli się gapić na Olinka co on ma na głowie....ale trwało to tylko chwilę i przeszli do porządku dziennego. Zaskoczył mnie tez lekarz... wiedział co to jest ale chyba spotkał się z tym po raz pierwszy bo  zapytał czy to działa :)
Z czyszczeniem nadal nie ma problemów, z główką się nadal nic nie dzieje :) Niewielkie zaczerwienienia schodzą ładnie w ciągu godziny bez kasku. Kask nadal się rusza do przodu i troszkę na boki.
Efekty po 2 tygodniach
przed:

po;

Pierwszy tydzień za nami

Kończę tego posta już prawie 2 tygodnie :) Mam nadzieję że dziś się uda :)


Tak...minął tydzień... pierwszy i chyba ten najgorszy. Olinek musiał się przyzwyczaić do kasku. My musieliśmy się przyzwyczaić do Olinka w kasku. I jemu nie było łatwo i nam nie było łatwo.
Mama chciałaby dać buziaka w główkę....nie da się. Tata zaliczył bliskie spotkanie z kaskiem.... po minie stwierdzam że bolało. Za to Olinka ta sytuacja mega rozśmieszyła :) Miejmy nadzieję, że nie załapie tej zabawy i nie zacznie jej powtarzać zbyt często.... niby buźka nie szklanka...ale zęby trzy razy nie rosną :) Fajnie jak jeszcze z " kilka " lat posłużą :)
Wypracowaliśmy już plan dnia. Punkt 7 ściągamy kask ( Ulubiony moment Olinka ). Mama zajmuje się czyszczeniem i oklejaniem newralgicznych punktów. Tata w tym czasie zabawia synka. Później kąpiel, jedzonko, 5-10 min czas na wyschnięcie główki i czas umieścić kask na swoim miejscu. 
Z zakładaniem bywa różnie raz bez problemu od razu wchodzi na swoje miejsce, innym razem z kolei gdzieś się na uszku zaklinuje i trzeba poprawić. Mama musi jeszcze nabrać wprawy a dzieć mniej się ruszać i dojdziemy do perfekcji. 
Przed założeniem zawsze dajemy Olinkowi chwilę żeby pomacał podotykał ... po chwili zainteresowania ma ochotę nim cisnąć o ziemie...więc to znak , że trzeba już zakładać :)

Jeśli chodzi o czyszczenie to używam samodzielnie rozcieńczonego spirytusu 70 % i zwykłej pieluchy tetrowej. Na razie śladów wewnątrz kasku nie stwierdziłam. Zapach tez nie jest straszny. Jak ściągam to minimalnie czuć ( jak koszulka 1-2 dniowa :)) ale nie jest jakoś tragicznie. Po zdezynfekowaniu i wysuszeniu nie czuć już nic . 
Miejsca które bardzo stykają się ze skórą np. przy policzkach lub z tyłu kanty oklejam taśmą Omnifix. 1 Dzień sprawdziłam jakby to było bez oklejenia i Olinek miał otarcia na policzkach. Tak więc nie zastanawiamy się tylko oklejamy.
Kask ma bardzo dużo miejsca więc nam jeździ po główce. Trochę opada do przodu ( ale nie dotyka do noska) i trochę rusza się na boki. Podobno jest to dopuszczalne i ma się w ciągu najbliższych tygodni poprawić. Jak to mówią nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy ...pożyjom uwidim ..... czyli pożyjemy zobaczymy :)
Po każdym tygodniu robimy fotki główki:
Przed kuracją:


Po tygodniu noszenia kasku:


czwartek, 3 grudnia 2015

Pierwsze dni w kasku

Jeśli chodzi o pierwsze dni to nie mogę powiedzieć żeby Olinek i kask zaprzyjaźnili się... było strasznie.
Zgodnie z zaleceniem z kliniki skóra główki musi się przyzwyczaić do kasku dlatego też takie przyzwyczajanie trwa 4 dni. Pierwszy dzień to 1 godz w kasku i 1 godz bez kasku.
Następny dzień to 2 godziny w kasku i godzina bez kasku.
Trzeci dzień to już cztery godziny w kasku i godzina bez kasku. Pierwsze trzy dni dziecko śpi też bez kasku. Ostatni dzień to 8 godzin w kasku i godzina bez kasku. jeśli wszystko jest ok to na noc zakładamy tez kask.
W naszym przypadku pierwszy dzień "oswajania z kaskiem" przypadł też na dzień szczepienia dlatego też pierwsze dwa dni nie stosowaliśmy się tak sztywno do zaleceń. Z racji tego, iż Olinek i po podróży i po szczepieniu miał większego stresa niż zazwyczaj więc dostosowaliśmy się bardziej do niego. Jak wstawał uśmiechnięty i zadowolony to zakładaliśmy kask, jak zmęczony zaczynał marudzić to ściągaliśmy i kładliśmy do łóżka. Bywały też momenty gdzie najwyraźniej mu przeszkadzał i bardzo płakał wtedy też na trochę ściągałam, żeby ta główka mu nieco odpoczęła. Jeśli chodzi o odciski i zaczerwienienia to nie było ich zbyt dużo a te które były to ładnie schodziły w ciągu godziny. W zasadzie najtrudniejsze były właśnie te pierwsze dni kiedy kask trzeba było tak często ściągać ( domyślam się że brak mojej wprawy w zakładaniu i zdejmowaniu też tu nie pomógł). Kolejne dni były już znacznie lepsze i w miarę jak Olinek nosił kask coraz dłużej to się coraz bardziej do niego przyzwyczajał. Na początku nie wiedział też że może normalnie położyć główkę i jak nie spał to starał sie ją ciągle trzymać uniesioną bo czuł że coś mu tam jednak przeszkadza. Po 2 dniach noszenia kasku non stop Olinek o nim zapomniał. Od czasu do czasu tylko dotykał główki jakby dla sprawdzenia że to coś ciągle tam jest :)
 W pierwszych dniach pomocna okazała się też taśma Omnifix elastic. Dostaliśmy kawałek w klinice, miałam tez zakupić tam w aptece potrzebny zapas. Jednakże w ferworze walki...zapomniałam.
Rozejrzałam się tam gdzie robię większość zakupów czyli allegro.pl niestety dostepna była tylko ekonomiczna wersja. Po przejrzeniu kilku stron internetowych gdzie ceny wahały się od 12 do 38 zł za rolkę, zdecydowałam sie na zakup na stronce Hermana. Taśma 5 cm x 10m kosztuje ok 12 zł. Ta szerokość w zupełności wystarczy. Na wszelki wypadek kupiłam też 10 cm szerokości i chyba jej nie użyję :)
W zasadzie większych problemów z kaskiem nie stwierdziliśmy. Ubieram go tak jak wcześniej i nie zauważyłam, żeby się przegrzewał ( w domu nie mamy sauny ale grzejniki odkręcone w połowie) w nocy przykrywam go też tak jak wcześniej. Spocona główka zdarza nam się tylko po szaleńczych wygłupach z tatą :) ale tu domyślam się że i bez kasku byłoby podobnie :)
Otarć , odparzeń czy tego typu przygód nie stwierdziliśmy ( przynajmniej na razie). Mamy zimę więc jest nam o tyle łatwiej. Na podwórko zakładamy dość rozciągliwą czapę ( w rozmiarze 48 ) i w zasadzie kask nie przeszkadza nam w codziennym życiu.